A zaczęło się tak........
Odkąd tylko pamiętam mój dom zawsze pełen był zwierzątek przeróżnej maści, wielkości, z mniej lub bardziej mocnym charakterkiem. Od dziecka wpajana mi była miłość i szacunek do wszystkiego co żyje. Moją największą pasją i miłością są i na zawsze pozostaną jednak psy.
Przez długich czternaście lat towarzyszył nam oddany doberman imieniem Nestor. Mądry choć niejednokrotnie uparty i niesforny, wiernie zawsze u naszego boku dzień po dniu. Po czternastu latach, mam nadzieję szczęśliwych również dla niego, nasz ukochany Nestor odszedł na rękach mojego męża..... Pozostawił po sobie żal, smutek i ogromną pustkę...
Ponieważ nie wyobrażam sobie pełnej rodziny i szczęśliwego domu bez psa - największego i najwierniejszego przyjaciela człowieka - postanowiłam co następuje...
Po wielu, wielu żmudnych poszukiwaniach, po setkach godzin spędzonych przed komputerem w poszukiwaniu rasy odpowiedniej dla mnie i spełniającej nasze oczekiwania, rasy która będzie spokojna, zrównoważona a jednocześnie zapewni nam poczucie bezpieczeństwa - znalazłam.......
I tak w niedługim czasie po tym fakcie do naszego domu i w nasze życie wkroczyła niepewnym krokiem nieco wylękniona czteromiesięczna "malutka"" 25-cio kilogramowa suczka rasy Dogue De Bordeaux.
Ruda - bo tak ją nazywamy, okazała się wesołą , mądrą pieszczochą. Każdy dzień spędzany w jej towarzystwie daje nam wiele radości i satysfakcji .Nigdy do tej pory nie zawiodła moich oczekiwań i teraz - wiem to na pewno, jest to rasa która towarzyszyć nam będzie do końca świata i jeden dzień dłużej..............
Ruda jest suką dzięki, której uczę się również trudnej sztuki hodowli tej pięknej i dostojnej rasy. Największą jednak pasją okazały się wystawy. Z uporem maniaka trenuję i przygotowuję moją sunie do kolejnych wystaw jedna po drugiej. Każdy kolejny medal i zdobyty tytuł to ogromna satysfakcja i nagroda za naszą pracę.
Teraz z niecierpliwościa i utęsknieniem czekamy na dzieci naszej Rudej. Wierzę, że wszystkie wyrosną na wspaniałych przedstawicieli rasy jak ich mama i trafią do ciepłych, pełnych miłości domów.
Ta strona to również świetna okazja do tego aby podziękować osobom bez których to wszystko nie miałoby miejsca....
Tak więc dziękuję......
Mojej córci, która nie opuściła dotąd żadnej wystawy, która żywo kibicuje i trzyma za nas kciuki, stojąc obok ringu spontanicznie reaguje na odnoszone przez nas sukcesy i pociesza w razie porażki......
Mojej zaprzyjażnionej hodowczyni Marioli Szczygieł za pomoc i wiele cennych rad hodowlanych.....
Szczególne podziękowania i wielkie ukłony należą się z tego miejsca Panu Krzysztofowi Stefanowiczowi, doświadczonemu hodowcy, za pomoc jakiej mi udzielił oraz za cenne wskazówki dzięki, którym nasze sukcesy wystawowe stały się rzeczywistością..........

